wt, 20 maja 2014

BUG z nami. I z D. Masłowską

Słyszę, więc piszę. Blog Adama Grzybowskiego
Obrazki z wystawy D. Masłowskiej Obrazki z wystawy D. Masłowskiej fot. Adam Grzybowski

Nawyk czytania książek wybili mi z głowy stosunkowo łatwo. Najpierw niektórzy nauczyciele języka polskiego, nudni jak flaki z olejem.Następnie sprzedawcy literatury. To, co akurat było gwałtownie potrzebne trzymali przeważnie „dla swoich” pod ladą. A ja byłem jakiś nieswój. W końcu, gdy się już oswoiłem z istnieniem bibliotek, zmorę nie do przezwyciężenia stanowiły rewersy, mroczne spojrzenia obsługi i pieczątki w indeksie, że „nie zalegam”.

     Aż tu nagle otworzyli Bibliotekę Uniwersytety Gdańskiego (BUG) i wszystkie problemy znikły, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Można buszować między regałami, grzebać na półkach i zawsze coś się znajdzie, co można bez końca studiować z coraz to bardziej zapartym tchem. W przerwach idąc między ludzi, by dowiedzieć się czegoś ciekawego i pożytecznego.

     Na przykład, że na parterze pod schodami pokazują D. Masłowską. Dla mniej obeznanych, żeby czegoś nie przeoczyli: polska pisarka, dramaturg, felietonistka, kompozytorka, piosenkarka, producentka muzyczna, laureatka Nagrody Literackiej Nike. Wspaniały ciałokształt! A do tego - młodsza koleżanka z liceum, które już po roku udało mi się z ulgą opuścić. Ponadto, jak Maria Konopnicka, przeprowadziła się z prowincji do stolycy i również po trzydziestce zaczęła drugie życie. (Tamta poetyckie, ta wokalne). Jedna i druga napisała coś o Kaliszu i była/jest par excellence kobietą wyzwoloną. 

     Z pewnością tych podobieństw znajdzie się więcej, ale to już sprawa krytyków. Łaski nie robią, sami Masłowską wykreowali. Podobno nawet na wieszcza (wieszczkę?) pokolenia X. Choć nikt na 100 % nie wie, co się za tym terminem kryje. Może poza pewną ambitną panienką, która właśnie pisze o iksie pracę licencjacką na ww. Uniwersytecie oraz Szanownym Gronie, które na cześć D. Masłowskiej zwołało najpoważniejszą na świecie, dwudniową konferencję naukową w Gdańsku i Gdyni.

     Beneficjentka odniosła się z dystansem do idei fetowania jej twórczości. Może czeka na doktorat honoris causa? Poniechała ich ostatnio gdańska Alma Mater, choć się ongiś zdarzały i po trzy rocznie. I Nobla też już dawno u nas nie było.

     Z przyzwyczajenia, bo przecież nie „z reporterskiego obowiązku”, spytałem kilka osób na czym polega fenomen Masłowskiej. Znajomy profesor zdefiniował tę kwestię, że krytycy muszę się wyżywić. Przypadkowy przechodzień był zdania, że po prostu dziewczyna świetnie się bawi i oby jak najdłużej. A koleżankę, która ma przypadkiem na imię Dorotka, interesowało, czy jej imienniczkę też w dzieciństwie prześladowano piosenką, zaczynająca się od słów:

     Ta Dorotka, ta malusia, ta malusia

     Tańcowała dokolusia dokolusia...

Zainteresowanych ciągiem dalszym odsyłam na:

http://www.youtube.com/watch?v=TptcgrJztyw

     Pięć milionów wyświetleń!

    Daj Boże wszystkim Dorotkom!

Adam Grzybowski

Tytuł zobowiązuje. Powinno więc być głównie o tym, jak odpowiadam, gdy mnie pytają: „co słychać?”. Czy jednak wystarczy zawierzyć jedynie własnym uszom?

Komentarze   

0 # Ramiro 2017-09-12 00:59
These are available in 25 mg, 50 mg and 100 mg packing and may be ordered from Kamagra
online pharmacy. Choosing to parent again is one of the most crucial decisions
most men occasion to make. Take some time through your day to just stop what you're doing and make a move for you.


Here is my webpage www.viagrapascherfr.com/.../: Www.Viagrapascherfr.com/.../
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież